Od momentu, gdy pierwszy trailer Black Myth: Wukong pojawił się w 2020 roku, internet dosłownie eksplodował zachwytem. W końcu, oto mieliśmy obietnicę gry, która nie tylko wizualnie przypomina arcydzieła, ale także kulturalnie zagłębia się w chińską mitologię. Cztery lata oczekiwania, marzeń i teorii fanów dobiegły końca – Black Myth: Wukong jest tutaj. Ale teraz, gdy kurz opadł, pozostaje jedno zasadnicze pytanie: czy ta gra rzeczywiście spełniła ogromne oczekiwania, jakie wokół niej narosły?
Zwiastuny pełne obietnic
Nie da się ukryć, że Game Science wiedziało, jak podgrzać atmosferę. Zwiastuny gry były niczym wizualne dzieła sztuki – z pięknymi krajobrazami, dynamicznymi walkami i imponującymi transformacjami naszego głównego bohatera. Każdy kolejny trailer dodawał tylko oliwy do ognia, a gracze z całego świata byli gotowi wrzucić swoje pieniądze w ekran, byle tylko dostać w swoje ręce tę grę.
Ale jak to zwykle bywa, zwiastuny mają to do siebie, że potrafią nieco przekoloryzować rzeczywistość. Więc czy rzeczywisty produkt sprostał hype’owi, który sam sobie zbudował?
Pierwsze wrażenia z grą Black Myth: Wukong – „to dzieje się naprawdę!”
Na szczęście, kiedy w końcu otrzymaliśmy dostęp do gry, pierwsze wrażenia były raczej pozytywne. Black Myth: Wukong zachwyca wizualnie – to prawda. Gra jest pełna pięknych detali, od bujnych lasów po śnieżne krajobrazy, które sprawiają, że chcesz się zatrzymać i podziwiać widoki (nawet jeśli wokół ciebie czają się wrogowie gotowi cię zmiażdżyć). Graficznie, nie ma się do czego przyczepić – Unreal Engine 5 robi tutaj swoje i to w najlepszym wydaniu.
Warto też zwrócić uwagę na płynność walki. Transformacje bohatera i jego specjalne zdolności dają poczucie mocy, które rzadko się spotyka w grach tego typu. Właśnie ten aspekt przypominał o tym, dlaczego tak wiele osób czekało na tę grę z zapartym tchem. System walki jest dynamiczny, a możliwości różnorodnych transformacji Wukonga dodają walkom świeżości i zróżnicowania.
Problemy techniczne – klasyczny problem z premierą
Ale – i tutaj zaczyna się mniej przyjemna część – nie wszystko poszło gładko. Jak to bywa z ambitnymi produkcjami, które mają za zadanie zaprezentować coś nowego i świeżego, Black Myth: Wukong nie ustrzegł się problemów technicznych. Gracze zgłaszali spadki płynności, stutteringi, a nawet crashowania gry w najbardziej nieodpowiednich momentach. Nawet na mocnych maszynach zdarzały się problemy, co dla niektórych było jak cios w samo serce.
W jednym z pierwszych przeglądów podkreślono, że gra, choć piękna, potrafi czasami przypominać o swojej niedoskonałości – a to za sprawą shaderów, które potrafią zrujnować płynność rozgrywki, zwłaszcza w kluczowych momentach. Czy to klasyczny problem związany z premierą? Oczywiście. Czy można to wybaczyć? Dla niektórych tak, dla innych – niekoniecznie.
Fabuła i narracja – tu się zaczynają schody
Jeśli miałeś nadzieję na epicką opowieść na miarę samego Wędrówki na Zachód, to niestety, ale możesz się nieco rozczarować. Choć gra mocno opiera się na chińskiej mitologii, jej fabuła momentami wydaje się nieco rozczarowująca. Brakuje tu głębi, którą można by oczekiwać po tak dużym projekcie. W niektórych momentach historia wydaje się bardziej pretekstem do kolejnej walki niż rzeczywistą narracją, która miałaby cię wciągnąć bez reszty.
Oczywiście, są też momenty chwały, kiedy narracja potrafi zaskoczyć i wzruszyć, ale ogólnie rzecz biorąc, fabuła gry nie jest jej najmocniejszą stroną. To bardziej tło dla spektakularnych walk i pięknych krajobrazów niż coś, co zapamiętasz na długo po zakończeniu gry.
Czy warto było czekać na Black Myth: Wukong?
I tu dochodzimy do kluczowego pytania: Czy Black Myth: Wukong sprostał oczekiwaniom? Odpowiedź, jak to często bywa, nie jest jednoznaczna. Z jednej strony, gra dostarcza niesamowitych wizualnych doznań i dynamicznej walki, która naprawdę potrafi wciągnąć. Z drugiej strony, problemy techniczne i niedopracowana fabuła mogą sprawić, że niektórzy gracze poczują się zawiedzeni.
Jeśli podchodzisz do Black Myth: Wukong z nastawieniem na epicką przygodę pełną wyzwań i chińskich mitów, to znajdziesz tu sporo do pokochania. Ale jeśli twoje oczekiwania były zbyt wygórowane – cóż, rzeczywistość mogła cię nieco rozczarować. Tak czy inaczej, jedno jest pewne: Black Myth: Wukong na pewno nie przejdzie bez echa i długo będzie jeszcze tematem rozmów wśród graczy.
Czy więc warto było czekać? To już zależy od tego, jak bardzo jesteś w stanie przymknąć oko na pewne niedociągnięcia. Ale hej, kto powiedział, że każdy mit musi kończyć się happy endem?
