Z serią Mafia szczerze mówiąc nie mam zbyt wiele wspólnego. Mafia 2 i 3 były dla mnie takimi gangsterskimi powiastkami w stylu GTA – zwyczajnie nie moje klimaty. Klasyczna jedynka zaś to gra odrobinę za stara, bym mógł dobrze się przy niej bawić. Wszystko zmieniło się za sprawą Definitive Edition wydanego w 2020 roku. Wtedy też pokochałem tę bardziej małomiasteczkową formę zorganizowanej przestępczości, z wyraźnym podziałem na honor i zdradę. Dlatego też z ogromnymi oczekiwaniami czekałem na premierę prequela od Hangar 13.
Mafia: The Old Country, albo w języku polskim „Mafia: Dawne Strony”, to gra wydana w 2025 roku przez 2K Games. Odpowiada za nią Hangar 13, czyli to samo studio co za Definitive Edition jedynki. Twórcy od początku nie ukrywali, że planują stworzyć historię liniową w oparciu o doświadczenie zebrane przy „remasterze” pierwszej części. I wiecie co? Udało im się.
Liniowa historia która wcale nie nudzi
Więc zacznijmy sobie od tej liniowości. Bo tak… gra jest liniowa. Nie zobaczymy tutaj wyborów moralnych ani eventów, które zmieniają bieg fabuły. Nie ma też otwartego świata do bezmyślnego włóczenia się po mieście. Jest to raczej kinowe doświadczenie, podobne do oglądania interaktywnego filmu. I prawdopodobnie historia przedstawiona byłaby równie wciągająca, gdyby została wyświetlona na ekranach kina w formie trzygodzinnego thrillera w stylu Ojca Chrzestnego.
Tyle że przeżywanie jej wraz z bohaterem pozwala nam się znacznie bardziej utożsamić z postacią. Gdy Enzo ucieka przed ścigającymi go bandytami, to MY uciekamy. Gdy staje przed niemożliwym wyborem, to MY czujemy ciężar konsekwencji. Ta różnica między oglądaniem a przeżywaniem sprawia, że The Old Country nie jest tylko grą – to doświadczenie, które zostaje z tobą na długo po napisach końcowych.
Sycylia która żyje

Cała historia rozgrywa się na włoskiej Sycylii i kręci się wokół Enzo – Carusu sprzedanego pół-legalnej kompanii górniczej przez własnego ojca. Od samego początku dowiadujemy się, że Enzo wraz z przyjacielem planują uciec do Empire Bay, czyli tamtejszego odpowiednika Manhattanu w Nowym Jorku. Przez pewne zawirowania fabularne, których nie będę tu zdradzał, Enzo ostatecznie nie udaje się uciec do Ameryki. Zamiast tego trafia pod opiekę Don’a Torrisiego, który zarządza lokalną rodziną przestępczą. Oczywiście w fabule dzieje się znacznie więcej, ale odkrywanie tej historii pozostawiam wam.
Twórcy bardzo konsekwentnie podeszli do tematu Sycylii i widać, że zrobili research. Cała gra jest wypchana różnymi smaczkami typowymi dla kultury sycylijskiej. Nawet w angielskim dubbingu postacie mówią z typowym, włoskim akcentem, rzucając co jakiś czas „Minchia!” czy inne typowo sycylijskie sformułowania. To drobne detale, które sprawiają, że czujesz się jakbyś faktycznie był w latach 20. XX wieku na wyspie rządzonej przez tradycję i omertę.
Jak to standard w serii Mafia, całość gry osadzona została w kilku nieistniejących miastach jak Porto Almaro, Colledzolfo czy San Celeste, których na mapie Włoch nigdy nie było. To fikcyjne lokacje, ale zaprojektowane z taką dbałością o szczegóły, że wyglądają autentyczniej niż niejedno prawdziwe miejsce w innych grach. Mamy jednak w jednej z misji możliwość odwiedzenia Palermo i… o boże… jarałem się jak dziecko mogąc skradać się po operze, którą sam miałem okazję widzieć na żywo w zeszłym roku.
Piękno które (prawie) zachwyca

Graficznie gra też wypada niesamowicie. Screeny z trybu fotograficznego krążące po internecie, często wyglądają jak prawdziwe zdjęcia. Gra wygląda przepięknie i bardzo zachęca do ogrywania jej na wysokich ustawieniach graficznych, nawet kosztem mniejszej liczby klatek. Do otoczenia nie mam się jak przyczepić – jest po prostu perfekcyjnie.
Z postaciami też nie jest źle – modele wyglądają nieźle, choć do fotorealizmu im daleko. Twarze są ekspresyjne, szczególnie podczas zbliżeń w cutscenkach. Głównym burzycielem tej pięknej iluzji okazała się jednak animacja…
Animacje z 2002 roku
Niestety, ale animacje to jedna z największych wad tej gry, mocno wytrącająca z uczucia euforii związanego z jej pięknem. Postacie są sztywne, przejścia między animacjami tną jak nożem, a we wszystkim brakuje życia i płynności. Przez całą grę miałem wrażenie, jakby od pierwszej części z 2002 roku zmieniło się wszystko… poza nieszczęsnymi animacjami postaci.
Gdy Enzo biegnie, czasem wygląda jakby ślizgał się po ziemi. Gdy zmienia kierunek, to kręci się w miejscu jak postacie w CS:GO. Gdy rozmawiają dwa charaktery, ich gesty są mechaniczne i nienaturalne. To szczególnie widoczne w porównaniu z grami takimi jak Red Dead Redemption 2, gdzie każdy ruch jest dopracowany do perfekcji.
Szkoda, że twórcy nie postawili na motion capture, bo bardzo go tu brakuje i to czuć na każdym kroku. W 2025 roku, gdy gry indie potrafią mieć lepsze animacje, taka duża produkcja nie powinna mieć z tym problemów. To nie jest game breaker, ale definitywnie psuje immersję w kluczowych momentach.
Rozgrywka która zaskakuje realizmem

Mechaniki w grze wydają się być zaskakująco przyjemne, szczególnie jeśli lubisz bardziej realistyczne podejście do strzelanin. Nieprecyzyjne celowanie (broń z lat 20. nie była tak dokładna jak współczesna), małe magazynki na amunicję i duże otrzymywane obrażenia wpływają na immersję. To nie jest Call of Duty, gdzie regenerujesz życie po schowaniu się za ścianą. Tutaj każdy strzał się liczy – zarówno ten wystrzelony przez ciebie, jak i ten który cię trafia.
Bardzo polecam grę na wysokim poziomie trudności, który wcale nie jest aż tak trudny, jak to bywa w innych produkcjach – powiedziałbym, że to bardziej tryb realistyczny. Nasza postać rzeczywiście umiera po 3-5 otrzymanych strzałach, a my musimy sensownie planować przemieszczanie się między osłonami. Nie można tu po prostu wybiec na środek pomieszczenia i rozwalić wszystkich – skończysz z dziurami w brzuchu zanim zdążysz pociągnąć za spust.
System osłon działa dobrze, choć nie jest tak zaawansowany jak w grach dedykowanych strzelankom. Przesuwanie się między punktami wymaga timing’u i świadomości sytuacyjnej. Przeciwnicy też nie są głupi – flankują, próbują cię oskrzydlić, korzystają z granatu gdy siedzisz w jednym miejscu za długo.
Tryb pełnego realizmu – dla prawdziwych kinomaniaków

Co do mechanik, warto wspomnieć też o trybie pełnego realizmu, który uruchamia nam grę na wysokim poziomie trudności, w oryginalnym sycylijskim języku z napisami oraz z czarno-białym, ziarnistym filtrem wprost z początków kinematografii. Tak, dobrze czytacie – możecie zagrać w Mafię jakby to był włoski neorealistyczny film z lat 50.
Osobiście nie był to mój pierwszy wybór – chciałem najpierw doświadczyć gry „normalnie”. Ale gdybym miał przejść grę po raz drugi, spróbowałbym właśnie przejść ją w ten sposób. To musi być niesamowite doświadczenie – pełna immersja w klimat starego kina, gdzie nie rozumiesz każdego słowa (chyba że znasz sycylijski), ale atmosfera robi robotę. Dla fanów włoskiego kina gangsterskiego to must-try.
Krótka, ale intensywna przygoda
Mafia: The Old Country jest bardzo krótką grą. Przejście całej fabuły zajęło mi łącznie około 13 godzin, przy spokojnym tempie i podziwaniu widoków. Nie zobaczymy tu żadnych misji pobocznych, side questów czy aktywności na mapie. Po prostu liniowa historia od początku do końca. Jedyną opcją na spędzenie więcej czasu z grą jest próba splatynowania jej, co samo w sobie nie jest szczególnie trudne. Gorzej z ilością znajdziek rozrzuconych po mapie, które sprawiają, że to zadanie staje się mocno upierdliwe – niektóre są naprawdę dobrze schowane.
Czy jest to wada? Oczywiście, że nie! Wspominam już o tym w którejś z kolei recenzji. Podobnie jak Ratchet & Clank: Rift Apart czy nawet Stray, dzięki zamknięciu fabuły w krótki, ale dobrze napisany scenariusz, nie pojawia się tu uczucie znudzenia czy przeciążenia. Od początku do końca trzymani jesteśmy w napięciu, którego nie przebija frustracja.
I nawet mimo tego, że sama rozgrywka w Mafii opiera się w dużej mierze na schemacie „idź tu, zastrzel tamtego, pojedź tam, wygraj wyścig i powtórz”, całość pozostaje niesamowicie wciągającą produkcją, którą długo się pamięta. To dowód na to, że nie potrzebujesz 100 godzin contentu, żeby stworzyć niezapomniane doświadczenie. Czasem 13 godzin dobrze opowiedzianej historii jest warte więcej niż 80 godzin wypełniaczy.
Podsumowując…
Mafia: The Old Country to gra, która udowadnia, że liniowość nie jest wadą, jeśli historia jest wystarczająco dobra. Hangar 13 stworzyli prequel, który nie tylko godnie uzupełnia serię, ale w pewnych aspektach przewyższa poprzednie części. To opowieść o honor, zdradzie, przyjaźni i brutalni świata mafii, osadzona w przepięknie odtworzonej Sycylii lat 20. XX wieku.
Czy gra jest idealna? Nie. Animacje są przestarzałe, rozgrywka może być powtarzalna, a 13 godzin to dla niektórych za mało. Ale czy to przeszkadza w całościowym doświadczeniu? Absolutnie nie. Bo The Old Country to przede wszystkim historia – historia, która cię wciąga, wzrusza i zostaje w pamięci.
Jeśli jesteś fanem serii Mafia, gangsterskich filmów w stylu Ojca Chrzestnego, albo po prostu szukasz dobrze opowiedzianej, kinowej historii w formie gry – The Old Country to obowiązkowa pozycja. Szczególnie dla tych, którzy tak jak ja zakochali się w Definitive Edition jedynki. To powrót do korzeni, do tego co sprawiło, że Mafia była wyjątkowa – autentyczności, atmosfery i historii, która ma coś do powiedzenia.
A dla tych, którzy boją się „kolejnej krótkiej gry” – uwierzcie mi, lepiej 13 godzin świetnego doświadczenia niż 60 godzin nudy rozmytej na gigantycznej mapie pełnej bezsensu. Czasem mniej znaczy więcej. I Mafia: The Old Country jest tego najlepszym dowodem.
Hangar 13 udowadnia, że liniowa narracja może być największą zaletą gry. The Old Country to 13 godzin intensywnej, emocjonalnej historii osadzonej w przepięknie odtworzonej Sycylii, która pozostaje w pamięci długo po napisach końcowych.
Plusy
- Świetnie napisana, wciągająca fabuła
- Przepięknie odtworzona Sycylia lat 20. XX wieku
- Fantastycznie napisane postacie z głębią
- Doskonała oprawa dźwiękowa i dialogi
Minusy
- Przestarzałe, sztywne animacje postaci
- 13 godzin może być za mało dla niektórych
- Znajdźki do platynki mogą być upierdliwe
-
Fabuła
-
Rozgrywka
-
Grafika
-
Udźwiękowienie i animacje
