Polski gamedev to już nie żaden underdog. Przestaliśmy być tym małym krajem, który robi „niezłe jak na nasze możliwości” gry. Teraz jesteśmy tym, który regularnie wali w czołówki najlepszych produkcji świata. I nie mówię tu tylko o Wiedźminie czy Cyberpunku – choć oczywiście bez nich też się nie obejdzie.
Przygotowałem dla was listę 9 gier, które pokazują, że polskie studia mają w sobie magię. To połączenie ambicji, technicznych umiejętności i tego czegoś, co sprawia, że nasze produkcje wyróżniają się na tle międzynarodowej konkurencji.
Spis Treści
1. Silent Hill 2 (Bloober Team) – Remake, który przebił oryginał

Kiedy Bloober Team ogłosił prace nad remakiem drugiego Silent Hilla, trudno było nie odnieść wrażenia, że krakowianie zdecydowali się na skok na głęboką wodę. I wiecie co? Nie tylko nie utonęli, ale wyskoczyli z wody jak profesjonalni nurkowie.
Silent Hill 2 od Bloober Team to dowód na to, że polscy deweloperzy potrafią podołać nawet najbardziej wymagającym wyzwaniom. Nawet jeżeli jest to już nieco inna gra od pierwowzoru, z ekranu cały czas wylewa się mglisty klimat, a poziom wykonania po prostu robi wrażenie.
To nie jest przypadek – to efekt lat ciężkiej pracy studia, które wcześniej dało nam Medium czy Layers of Fear. Bloober pokazał, że można wziąć legendę gatunku i zrobić z niej coś świeżego, nie tracąc przy tym ducha oryginału.
2. Wiedźmin 3: Dziki Gon (CD Projekt RED) – Gra, która zmieniła wszystko

O Wiedźminie 3 napisano już chyba wszystko, ale trudno o nim nie wspomnieć. Seria Wiedźmin sprzedała się w nakładzie 25 milionów egzemplarzy, a trzecia część sama w sobie to prawie 10 milionów sprzedanych kopii.
Ale nie chodzi tylko o liczby. Wiedźmin 3 to gra, która pokazała światu, że polskie studio może stworzyć RPG na światowym poziomie. Że można opowiedzieć historię Geralta w sposób, który poruszy graczy na całym globie. I że warto inwestować w narrację tak samo mocno, jak w gameplay.
CD Projekt RED udowodnił, że z polskiego podwórka może wyjść gra, która będzie wyznaczać standardy dla całej branży. I to nie był jeden przypadkowy strzał – to było początkiem czegoś większego.
3. Frostpunk 2 (11 bit studios) – Cierpienie, które kochamy

Potrzebujemy cierpienia, które nam oferuje Frostpunk 2 – i to chyba najlepsza recenzja tej gry w jednym zdaniu. 11 bit studios ma coś w sobie, co sprawia, że ich produkcje wchodzą pod skórę i zostają tam na długo.
Frostpunk 2 to nie tylko city builder – to lekcja z tego, jak ciężko jest rządzić w czasach kryzysu. Każda decyzja ma konsekwencje, każdy wybór kogoś boli. I jakoś to wszystko wciąga bardziej niż kolejny beztroski sandbox.
To kontynuacja sukcesu pierwszej części, ale też ewolucja. Studio pokazało, że potrafi rozwijać swoje pomysły i nie zatrzymuje się na laurach.
4. Cyberpunk 2077 (CD Projekt RED) – Phoenix z popiołów

Wiem, wiem – Cyberpunk 2077 miał problematyczny start. Ale popatrzcie na tę grę dzisiaj. CD Projekt RED doprowadził Cyberpunk 2077 do odpowiedniego stanu, a dodatek Phantom Liberty pokazał, na co naprawdę stać to studio.
Night City to jeden z najlepiej zaprojektowanych światów w historii gier. A gdy do tego dojdą poprawki techniczne i rozszerzenie, które naprawia wiele problemów z główną kampanią, otrzymujemy produkcję, która znów może konkurować z najlepszymi.
To też lekcja dla całej branży – czasami warto poczekać i dopieścić swoją grę, zamiast porzucać ją po nieudanym starcie.
5. Manor Lords – Jeden człowiek przeciwko światu

Gdy jeden developer robi grę swoich marzeń, może przypadkiem stworzyć ją dla tysięcy graczy. Manor Lords to dowód na to, że czasami jeden pasjonat z wizją może zrobić więcej niż cały zespół bez pomysłu na siebie.
Grzegorz Styczeń stworzył city builder, który wygląda jak marzenie miłośnika średniowiecza. Produkcja napełniona „swojskością” i zakochana w wiarygodności historycznej, ale niestawiająca jej ponad rozgrywkę.
To też pokazuje siłę polskiej sceny indie. Mamy u nas deweloperów, którzy nie boją się robić gier niszowych, ale robią je tak dobrze, że nisza staje się mainstreamem.
6. This War of Mine (11 bit studios) – Antywojenney manifest

This War of Mine sprzedało się w nakładzie około 3 milionów egzemplarzy, ale nie o liczby tu chodzi. Ta gra pokazała wojnę z perspektywy cywilów – i zrobiła to w sposób, który na zawsze zmienił sposób myślenia o konflikcie w grach.
11 bit studios udowodnił, że gry mogą być nie tylko rozrywką, ale też komentarzem społecznym. I że polski deweloper może poruszać tematy uniwersalne w sposób, który dotrze do graczy na całym świecie.
To była gra przełomowa – dla studia, dla polskiej sceny, dla całej branży.
7. The Thaumaturge (Fool’s Theory) – Warszawa w krzywym zwierciadle

Ta gra wręcz oddycha dawną Warszawą, czasami dżentelmenów, oprychów i kataryniarzy. The Thaumaturge to jeden z tych tytułów, które pokazują, że polscy deweloperzy potrafią czerpać z własnej kultury i historii w sposób uniwersalny.
Fool’s Theory stworzył RPG, które łączy elementy historyczne z fantastyką w sposób, który po prostu działa. A że dzieje się to w przedwojennej Warszawie, dodaje tylko uroku całej produkcji.
To też dowód na to, że nasze studia nie muszą kopiować zachodnich wzorców – mogą tworzyć coś swojskiego, co i tak zainteresuje międzynarodową publiczność.
8. Dying Light (Techland) – Zombie apokalipsa po polsku

Dying Light ma 7,5 miliona graczy, a to tylko pierwsza część serii. Techland pokazał, że można wziąć oklepany temat zombie i zrobić z niego coś świeżego dzięki parkourowi i dniu oraz nocy.
Dying Light to gra, która udowodniła, że polskie studia potrafią robić produkcje action na najwyższym poziomie. I że można łączyć różne mechaniki w sposób, który tworzy coś zupełnie nowego.
9. Nobody Wants to Die (Critical Hit Games) – Cyberpunkowy noir

Dzieło Critical Hit Games jest krótkie, ma bardzo ograniczony i powtarzalny gameplay, a fabuła prowadzi nas po sznurku. A co paradoksalne – nie traktuję tego jako wady. Czasami gra nie musi być długa, żeby zostać w pamięci.
Nobody Wants to Die to dowód na to, że polskie studia potrafią eksperymentować z formą i tworzyć doświadczenia, które wyróżniają się na tle konkurencji. To też pokazuje, że nie każda gra musi być dla każdego – czasami lepiej zrobić coś niszowego, ale zrobić to dobrze.
Co dalej z polskim gamedevem?
Największe 50 firm gamedev w Polsce urosło w ciągu roku z 30 mld zł do 40 mld zł. To nie przypadek – to efekt lat ciężkiej pracy, inwestycji w talenty i odwagi w podejmowaniu trudnych projektów.
Polskie studia pokazały, że mają w sobie coś, co wyróżnia ich produkcje na światowym rynku. Może to nasza skłonność do podejmowania poważnych tematów? A może umiejętność łączenia różnych gatunków w sposób, który wydaje się naturalny?
Jedno jest pewne – polski gamedev już dawno przestał być ciekawostką. To jedna z najsilniejszych branży w naszym kraju i jeden z najciekawszych rynków gier na świecie. I sądząc po tym, co się dzieje w studiach od Krakowa po Warszawę, to dopiero początek.
A jakie są wasze ulubione polskie gry? Które tytuły z naszego podwórka najbardziej was zaskoczyły? Dajcie znać w komentarzach – bo przecież lista mogłaby być dłuższa, a każdy gracz ma swoje favoryty.
