No dobra, przyznam się bez bicia – gdy zobaczyłem pierwsze doniesienia o tym, że najnowsza Mafia ma trwać około 10 godzin, to też poczułem lekką gorycz w ustach. W końcu płacimy za nowe gry coraz więcej, a dostajemy coraz… mniej? Ale po chwili zastanowienia i przeczytaniu reakcji społeczności, zacząłem myśleć, czy nie jesteśmy przypadkiem przesadnie skupieni na ilości, zapominając o jakości.
Liczby nie kłamią, ale czy mówią całą prawdę?

Zespół deweloperski z Hangar 13 ujawnił, że główna historia w Mafia: The Old Country będzie miała przybliżoną długość 10,5 godziny, podczas gdy gra zajmie około 13 godzin po uwzględnieniu wszystkich misji pobocznych. To praktycznie identyczna długość co Mafia: Definitive Edition, co nie jest przypadkiem – deweloperzy jasno deklarują, że chcą podążać tą samą ścieżką.
Włączając prolog, narracja Mafia: The Old Country podzielona jest na piętnaście rozdziałów. Brzmi jak solidna porcja rozrywki, prawda? Ale społeczność graczy ma co do tego mieszane uczucia.
Internet się gotuje – boycott czy akceptacja?
Reakcje w sieci to prawdziwa mieszanka emocji. Wielu argumentowało, że nawet przy cenie 50 dolarów gra jest zbyt krótka, aby uzasadnić zakup. Inni stwierdzili, że nie będą jej kupować lub poczekają na wyprzedaż. Jeden z komentatorów na X napisał wprost: „To brzmi jak upiększone demo. Zdecydowane nie„.
Z drugiej strony, spora część graczy przyjęła te informacje z ulgą. Pamiętam, jak sam przerzucałem się przez Red Dead Redemption 2 przez kilka miesięcy, czasami robiąc kilkutygodniowe przerwy, bo po prostu… zmęczyłem się. Może dlatego komentarze w stylu: „Gry trwające 10–15 godzin zawsze były dla mnie najbardziej satysfakcjonujące. Potrafią opowiedzieć najlepsze historie” brzmią tak znajomo.
Jakość kontra ilość – stary spór w nowym wydaniu

Hangar 13 zdaje się być świadome tego dylematu. W wywiadzie dla czeskiego serwisu Vortex deweloperzy jasno określili swoją filozofię:
Zobaczyliśmy, jak bardzo fanom spodobała się tamta gra, a to właśnie taki typ gry, który naprawdę lubimy tworzyć – liniowa fabuła, kryminalny dramat, w którym grasz główną postacią w klasycznym filmie mafijnym
Hangar 13 w wywiadzie dla serwisu Vortex
Szczerze? Podoba mi się to podejście. Wolę 10 godzin intensywnej, dobrze napisanej historii, niż 50 godzin wypełniaczy i generycznych misji pobocznych. – jak określiła to jedna z recenzji Mafia: The Old Country.
Steam Charts nie oszukują
Jednak liczby mówią swoje. Mafia: The Old Country zadebiutowała z drugimi najlepszymi recenzjami w serii, ale została pokonana na Steam pod względem liczby graczy przez każdą poprzednią część. To może świadczyć o tym, że gracze faktycznie są sceptycznie nastawieni do krótkiej rozgrywki za pełną cenę.
Z drugiej strony, z opcją Explore dodającą pewną wartość powtarzalności na dodatek do 13-15 godzin potrzebnych na ukończenie głównej historii, gra jest warta swojej ceny 50 dolarów, jak twierdzi VGC.
Czy krótsze gry to przyszłość?
Myślę, że jesteśmy świadkami ciekawego momentu w historii gier. Z jednej strony mamy gigantyczne produkcje jak Baldur’s Gate 3 czy The Witcher 3, które mogą pochłonąć setki godzin. Z drugiej – coraz więcej deweloperów zdaje sobie sprawę, że nie każdy gracz ma czas na takie ciągłe maratony.
„Część graczy z pewnością odczuwa już zmęczenie dużymi tytułami, którymi bombardują nas liczni deweloperzy”
– i to chyba trafne spostrzeżenie. Sam często patrzę na swoją bibliotekę Steam i widzę dziesiątki gier, które zacząłem, ale nigdy nie skończyłem, bo po prostu zabrakło mi czasu lub cierpliwości.
Podsumowanie
Mafia: The Old Country może nie zadowoli wszystkich długością, ale myślę, że jej podejście do storytellingu zasługuje na szansę. Gra wykorzystuje swoje oszałamiające otoczenie, aby opowiedzieć znajomą historię o lojalności i rodzinie, wspieraną przez obsadę postaci. Czasami lepiej jest zostawić publiczność z niedosytem, niż zmęczyć ją nadmiarem.
Czy 10 godzin to za mało za 50 dolarów? To zależy od tego, czy te 10 godzin będzie niezapomniane, czy tylko… kolejne 10 godzin. Idąc do kina często płacimy po 30-50zł za 2 godzinny seans, a tutaj mówimy o interaktywnej opowieści. Ja osobiście dam szansę Enzo Favara i jego sycylijskiej historii. A wy?
